Blog pisany głosem Jerzyka, starszego brata Rózi - ARCHIWALNY
RSS
środa, 26 października 2011
Spadochrony
- O, bardzo dużo pokolorowałaś spadochronów. – mama przeglądała Rózi książkę do religii – Każdy pokolorowany spadochron, to dobry uczynek. Hm, ciekawe. To jakie to były te dobre uczynki?
- Nie kłóciłam się z Jurkiem! Dzisiaj! I uważałam, żeby ładnie przechodzić przez ulice. Resztę zmażę.
22:44, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
O Puchatku

- Niestety, ale dostałem cztery z minusem. Nie jest łatwo pisać o Puchatku i jeszcze pani mi skreśliła wszystkie słowa „fajny”.

rys. Jurek

22:43, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Garby, groźny pies i kasztany
Dzień wolny od szkoły. Wpierw pojechaliśmy do doktora Bonifacego Jagody i mieliśmy tremę przed badaniem, dopóki nie kazał nam wchodzić na biurko. Od tego czasu bardzo nam się wszystko podobało, nawet przeglądanie się w lustrze.
- Garba nie widać pod bluzką. – kłóciła się potem ze mną Rózia.
- Widać.
- Nie widać.
- Widać.
- Nie widać i jak kobieta wyjdzie za mąż i po ślubie okaże się, że jej mąż ma garb, to może się rozwieść nawet po trzech dniach! - przygadałem siostrze.
Mama zaś nie myślała o naszych niedoszłych garbach tylko zachwycała się imieniem i nazwiskiem pana doktora.
- Zupełnie jak z bajki. Pasuje do bohatera jakiejś ciekawej, zaczarowanej opowieści.
Nie padało, więc poszliśmy na spacer. Najpierw pokazaliśmy Rózi drewniane domy i jesienne ogródki przy ulicy Jazdów. Na jednej z furtek przyczepiona była tabliczka z napisem „Uwaga groźny pies, a gospodyni jeszcze gorsza”.
- Cha cha, cha – śmiałem się – Gospodyni to pewnie bierze łopatę albo młotek i wali w głowę, tego kto wejdzie na teren.
- Mamo, a kto to jest gospodyni?
- Pani domu.
- Czyli ty jesteś gospodyni. Mama to gospodyni. A, tam zaraz jest ambasada z kurami! Poznaję!
- To są koguty.
- Francuskie koguty!
Poszliśmy jeszcze do parku Ujazdowskiego i do Łazienek. Kolorowa jesień. Weszliśmy pod drzewo i zbieraliśmy kasztany. Rózi już nie mieściły się w kieszeniach.
- To mój najszczęśliwszy dzień życia! Mój najszczęśliwszy dzień! – darłem się na widok takiej góry brązowych kulek.
22:42, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Ząb
- Jureczku, może zostawisz u mnie ząb? – namawiała mnie babcia.
- No dobrze, ale za 50 złotych.
- No, wiesz?!
- No, to za ubezpieczenie za 20 złotych. Dwadzieścia zębów razy dwadzieścia – liczyłem na głos – to się równa czterysta. Czterysta złotych razem.
- Jureczku, to zabieraj ten ząb, jak ty chcesz robić interesy na swoich mleczakach. – zezłościła się babcia.
- To może potrzymaj go w coca-coli kilka dni i zobaczysz, jak się rozpuści. – zaproponowała Piąta Matka.
Nic nie odpowiedziałem.
Mama spytała się mnie potem:
- Po co ci ten ząb? Gdzie go trzymasz?
- W szkatułce.
- A dlaczego?
- Dla Zębuszki. Kacper powiedział, że to mamy wkładają pieniądze pod poduszki. On to ma pomysły! Której mamie chciałoby się w nocy wstawać i grzebać pod poduszką szukając zęba?
22:39, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Numer telefonu
Jadąc do Piątej Matki zatrzymaliśmy się na chwilę, bo tata musiał wskoczyć do sklepu.
- O c i e p l a n i e   b u d y n k ó w. – literowała moja siostra gapiąc się na ogromny napis umocowany na rusztowaniu domu – Mamo, daj mi jakąś kartkę, bo chcę sobie zapisać numer telefonu.
- A co, zamierzasz ocieplać jakiś budynek?
- No, nie. – zawstydziła się Rózia.
- No to po co ci?!
- Pewnie chce kupić styropian. – domyśliłem się.
22:37, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Ślubowanie pierwszaków
- Ale na ślubowaniu było fajnie! Szkoda, że cię mamo nie było. Tacie się podobało. Nie było takich dłużyzn, jak u Jurka i były ładne piosenki. I ja dawałam pani dyrektor kwiaty od jakiejś grupy.
- Ech, od twojej klasy, Róziu. – wtrącił tata.
- I wiesz, co powiedział jeden mój kolega, Tomek, jak już wychodziliśmy ze szkoły?
- Co?
- Spytał się mamy: „To już koniec szkoły, tak?"
22:36, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Po raz trzeci na basenie
- Jak dzisiaj było na basenie, Jureczku? - spytała mama.
- Dobrze, z tymże znowu mało się nie utopiłem.
- A czy z wami jeździ na basen twój nowy kolega? No, wiesz, on jest trochę od ciebie niższy.
- Tak, jeździ i obaj mało się nie utopiliśmy.
22:35, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Dynia
- Mamo, co kroisz?
- Dynię.
- Mogę spróbować kawałeczek?
- Ona jest dobra, jak już jest zrobiona. Taka surowa, to nie. Ale masz, córciu. No i jak?
- Jakby była słodka, to by była dobra. Mogę wziąć jeszcze kawałeczek?
- Jak musisz.
Po chwili Rózia wróciła do kuchni.
- Cha cha cha, mamo, dałam Jureczkowi i on włożył ją do buzi. Powiedziałam, mu, że to brzoskwinia. A jak już zaczął gryźć, to powiedziałam mu, że to dynia i on zawołał „Błe!”. Ale śmieszne!
22:34, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Halo pies
- Ten pies jest halo, bo nasz to taki nie halo. Nie lubi się bawić z innymi psami.  - zaczepiłem kolegę spacerującego ze swoim psem.
22:34, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Po raz drugi na basenie
- Jak było na basenie? - spytała mama.
- Super, mało się nie utopiłem.
22:32, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
***
- Róziu, czy są w twojej w klasie dzieci, które gorzej od ciebie czytają? – mama spytała mimochodem .
- Tak, jeden. Romek Klasiński i on brzydko się odzywa, bije i pluje.
- Coo, jeden?!
- No, tak. Romek Klasiński i on brzydko się odzywa, bije i pluje. - po raz wtóry promiennie wyrecytowała moja siostra.
22:32, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Nie całuje się

Przy domowym obiedzie:
- Róziu, ja mam prośbę, ty mnie nie całuj. – spojrzałem groźnie na swoją siostrę - Zdenerwowałem się. I tak się przed tobą w świetlicy chowam. Nie całuje się!!!!
- Yyy???
- To niemęskie. Całowanie, przytulanie, to nie wypada. Dojrzali całują się i mają seks, ale nie w moim wieku!

<Jurek - 8 lat, Rózia - 6 lat>

22:31, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Na basenie
- No i jak, Jureczku było na basenie?
- Fajnie, tylko mało się nie utopiłem.
22:29, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Okrąglinek
- Zawołałam do taty Okrąglinek, bo tata, jak siedzi to ma taki okrągły brzuch, takie półkole.
- Pierwszoklasistka się znalazła. – burknął tata.
Tagi: tata
22:29, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Nie chodzę na religię
Miałem trochę kłopotów w rodzinie. Uparłem się bowiem, że nie będę chodził na religię. Wyjaśniłem mamie dlaczego.
- W porządku, podałeś sensowne argumenty, szanuję twoje zdanie. Możesz nie chodzić. Gdybyś nie uzasadnił tego logicznie, to nie wyraziłabym zgody, ale skoro tak, to OK.
Tata też mnie zrozumiał. Gorzej było z dziadkami. A już najgorzej z bunią. W żadnym wypadku nie chciała się na to zgodzić. Ponieważ, to rodzice nas wychowują, więc nie mogła mi rozkazać chodzić, ale wymyśliła inne sposoby. Prośby. Nie pomogły. Tłumaczenia. Nie pomogły. Zbliżał się wielkimi krokami rodzinny obiad, a w trakcie niego na pewno miał pojawić się ten temat. I się pojawił. Między rosołem a klopsami.
- Jureczku, wiesz, że z okazji Komunii dzieci dostają prezenty. Na pamiątkę tego ważnego Święta jestem gotowa kupić ci laptop i wrotki.
Zaświeciły mi się oczy, poczerwieniały uszy, wstrzymałem na chwilę oddech, a potem wypaliłem:
- Co za głupie pomysły religijne, to za drogie prezenty! Nie pójdę nawet za pięć rogów obfitości!
- Jureczku, jeszcze się zastanów. Tłumaczyłam ci dlaczego uważam, że powinieneś chodzić na religię i mieć komunię w tym roku.
- Nie, nie pójdę. Ty też nie jesteś bardzo religijna.
- Ja?!
- Tak, w dziesięciu przykazaniach jest „Nie zabijaj”, a ty na wakacjach zabiłaś MYSZ!
Bunia westchnęła i spojrzała na Rózię:
- A ty, Róziu, chodzisz na religię?
- Tak, buniu. I będę miała komunię, bo pani od religii jest bardzo miła!
22:28, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Wernisaż

Dziś poszliśmy na wernisaż do Jaśminy i Jakuba na ulicę Widok.
- Co to jest? – zastanawialiśmy się z Rózią łypiąc na dzieła oparte o ściany.
- Ile on rysował jedną pracę? Chyba z jeden dzień. – wzruszyła ramionami Różia - Każdy by tak narysował.
Przed obrazem Kuby leżały słuchawki. Rózia straszliwie długo miała je na uszach, w końcu mi oddała.
- Synku, ale jak słuchasz muzyki, to patrz na obraz – poradził tata.
- Nie patrz, nie musisz patrzeć na obraz! – wykrzyknęła Rózia – Najlepiej odwróć się tyłem.
Mimo wszystko wystawa okazała się ciekawa, bardzo nam się podobało wiele rzeczy, były intrygujące i takie różne.

22:25, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Moja droga do szkoły
Pani zadała nam wypracowanie. Oto co napisałem:
Temat: Moja droga do szkoły.
Idę cały czas prosto, później skręcam w prawo i idę po schodkach i później skręcam w prawo i idę prosto a później skręcam w prawo i idę prosto.

22:23, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Nieprzemakalny tornister
Rózia pogubiła gumki, kredki, kleje, zalała swój plecak wodą, sokiem, dostała więc wodoszczelny tornister w miejsce plecaka.
- Co pani z religii wpisała mi dziś do dzienniczka, mamo?
- W niedzielę można iść do kościoła poświęcić tornistry. – mama westchnęła i dopowiedziała zrezygnowanym tonem - Jak chcesz, to idź.
- O, na pewno nie, żeby mi się znowu coś z książkami zmajstrowało!
22:21, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Szkoła
- Mamo, zauważyłam dzisiaj, że szkoła nie jest wcale taka fajna! - zakomunikowała Rózia, pierwszoklasistka.
- Tak, a to dlaczego?
- Bo czasami jest tam bardzo nudno.
22:20, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
Róg
Rózia dostała od Ani ogromny róg obfitości. Tak wielki, jak ona sama. Pękała z dumy i pozowała z nim do zdjęć.
- Aniu, a czy trzecioklasiści dostają rogi, a na przykład drugoklasiści nie? – myślałem o przyszłym roku mocno zmartwiony, że tym razem róg mi nie przysługiwał.
22:19, krokodyll8
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45